Słowiańskie demony – audycja o wierzeniach naszych przodków

 

Dawna Słowiańszczyzna przeżywa obecnie renesans, którego genezą według niektórych jest seria książek Andrzeja Sapkowskiego o Wiedźminie oraz gier komputerowych opartych na jego twórczości. Prywatnie coraz bardziej skłaniam się do wniosku, że to zwyczajnie efekt przesytu importem zagranicznych idei, historii i poglądów.

Wprowadzenie

by Mitologika | Słowiańskie Demony

 

Dawna Słowiańszczyzna przeżywa obecnie renesans, którego genezą według niektórych jest seria książek Andrzeja Sapkowskiego o Wiedźminie oraz gier komputerowych opartych na jego twórczości. Prywatnie coraz bardziej skłaniam się do wniosku, że to zwyczajnie efekt przesytu importem zagranicznych idei, historii i poglądów. Samoocena przeciętnego przeciętnego Polaka porównującego się dzisiaj do sąsiadów zza miedzy nie jest na tak niskim poziomie jak w wypadku poprzednich pokoleń pamiętających kontrast PRL / Zachód. Sporą siłę oddziaływania ma też zwyczajny sentyment za przaśną, swojską, po prostu naszą tradycją. Stąd nawet obciachowy niegdyś PRL wraca do łask w formie lokali stylizowanych na epokę od Bieruta do Jaruzelskiego a także gier planszowych, książek i filmów.

Możliwe że w ramach tej właśnie fali, w ostatnich latach mamy powódź książek o naszych słowiańskich przodkach, chociaż jakość nie zawsze podąża tutaj za ilością. Coraz więcej członków liczy ruch rodzimowierców, a grupy rekonstruujące wczesne średniowiecze także są coraz liczniejsze. Do jednej z takich grup jak już wspomniałem należę. Słowiańskość stała się modą, prądem w popkulturze. Owocuje to niekoniecznie pozytywnymi zachowaniami, a czasem niezdarną próbą wyrażenia własnej odrębności poprzez takie gesty jak noszenie produkowanych w Chinach podkoszulek z podobizną Welesa zamiast Micka Jaggera, Pulp Fiction bądź Myszki Mickey. To taki romantyczny konsumpcjonizm. Dorzućmy do tego zestawu jeszcze czapeczkę z obowiązkową husarią i bluzę-kangurkę z żołnierzami wyklętymi a dostaniemy nowoczesnego lechickiego patriotę świadomego swych korzeni. Na tygodniu rodzimowiercę, w niedzielę dumnego katolika, przez cały tydzień – patriotę.

Prywatnie chciałem skupić się w swoim słuchowisku na wierzeniach Słowian w takiej formie jaką znamy z prac naukowych. Nie będę wymyślał swoich historii ani dorabiał nowoczesnych interpretacji, chociaż pozbycie się okularów własnego doświadczenia przy obserwacji nie zawsze jest możliwe. Doszedłem do takiego właśnie wniosku po tym jak niedawno trafiłem na pewien wysokobudżetowy, profesjonalnie nagrany, zagraniczny podcast skupiony na mitologii. Tam dowiedziałem się, że Atena była uosobieniem niezależnej kobiety walczącej z patriarchatem. Skoro tak, to dlaczego potraktowała w tak okrutny sposób nieszczęsną Arachne, którą zamieniła w pająka, po tym jak tamta odważyła się stanąć do konkursu tkackiego z samą boginią? Ano, według twórców to nie ona. To burzyło by pozytywny odbiór postaci wystylizowanej na zagubioną w okrutnym świecie młodą kobietę szukającą swojej drogi. Przypomina mi się również Helena trojańska, wykrzykująca frazesy o równouprawnieniu w ostatniej, skrajnie beznadziejnej produkcji BBC pt. „Troja. Upadek miasta”. Tej z czarnym Achillesem, który o dziwo był najmniejszym problemem serialu bezlitośnie zaoranego przez scenarzystów, poprawność polityczną i kiepskich aktorów. Jakie czasy, takie mity…

Prywatnie, zawsze chciałem dowiedzieć się jak myśleli ludzie żyjący wieki temu, czym kierowali się w życiu, co kryło się w ich mitach. Stąd na przykład urabianie mitów greckich pod delikatne gusta nowoczesnego, obrażalskiego odbiorcy uważam za coś na kształt gwałtu na ślepym Homerze. Nikt nie szanuje gwałcicieli, tym bardziej tych którzy biorą się za niewidomych staruszków. Nie wykorzystujmy więc nieprzyzwoicie przekazów Homera i z takim samym szacunkiem traktujmy słowiańskie opowieści. Starajmy się za ich pomocą zrozumieć ludzi żyjących w odległych czasach, a nie przekręcać je pod nasze gusta. Tylko zrozumienie co naprawdę kierowało naszymi przodkami, może zaowocować lepszym zrozumieniem naszej własnej rzeczywistości. Prozaicznym przykładem może być choćby taka wycieczka w Bieszczady. Wielu tam było, ale tylko nieliczni wiedzą, że sama nazwa tego pasma pochodzi od prasłowiańskich demonów leśnych (biesów i czadów). Wracając z wycieczki w bieszczadzką dzicz  możemy minąć leżący koło Jasła Nowy Żmigród. Nazwa tego miasteczka również wywodzi się z zamierzchłych czasów, gdy na tych ziemiach żył podobno legendarny Żmij.

A może nie lubicie łazić po górach, ale pamiętacie z dzieciństwa animowane Muminki? W polskim tłumaczeniu serialu pojawia się niejaki Bobek. Mały, złośliwy stworek, którego imię było inspirowane starym, poczciwym, słowiańskim bobakiem – futrzastym stworzonkiem, którym nasi przodkowie straszyli swoje dzieci. Słynna buka zaś mogła być wersją zmory lub mary na co wskazuje jej nazwa w oryginale.

Tym podobne ciekawostki poznamy w kolejnych odcinkach. Ja tymczasem dziękuję za uwagę i zapraszam do słuchania Słowiańskich Demonów.